Od
pierwszego meczu w tegorocznej edycji Ligii Światowej nasz zespół nie był tym,
którego pamiętamy ze „Złotej Sofii”. Siatkarze od początku nie mogli się zgrać.
Jak powiedział sam Bartosz Kurek w wywiadzie po meczu z Brazylią: „Trochę tego
też nam brakowało, tego przebywania po prostu ze sobą. Zbudowania tej
atmosfery. Jeszcze nie czuję tego, nie czuję tej magii, która była w zeszłym
roku”. Na 10 rozegranych meczy, 6 padło łupem przeciwnika. Przegraliśmy z wielką Brazylią, która jest od lat jedną z najlepszych drużyn na świecie, z odmłodzoną reprezentacją Francji oraz z Bułgarią, która ma coraz lepszych zawodników. Z tymi ostatnimi porażka była
najbardziej bolesna. Przegrana w pierwszym meczu z Bułgarami pozbawiła nas wszelkich
złudzeń o obronie tytułu. Pomimo tego, że wygraliśmy dwumecze z Amerykanami i
Argentyńczykami, fazę grupową kończymy dopiero na czwartym miejscu w tabeli. W
statystykach indywidualnych najwyżej uplasował się Bartosz Kurek, który dzięki
swojemu serwisowi okazał się być drugim najlepszym serwującym. Wysoko, bo na
trzecim miejscu wśród najlepiej rozgrywających znalazł się Łukasz Żygadło, z
którego kibice nie byli zbytnio zadowoleni. Pośród najlepiej broniących na
dziesiątym miejscu został sklasyfikowany nasz libero Paweł Zatorski. Nasi
kibice stanęli na wysokości zadania i jak zawsze dopingowali siatkarzy z całych
sił i serca. Pomimo tego, że spodziewali się porażki w tegorocznej LŚ dawali o
sobie znać w każdym momencie na każdej hali. To właśnie między innymi dzięki
kibicom siatkarze na ostatnim swoim meczu fazy grupowej dali z siebie
wszystko. Mieli wygrać z honorem.
Niestety nie uchronili się przed porażką, nawet po genialnej serii zagrywek
Kurka, która zmieniła stan gry z 9:14 na 14:14. Pomimo tego, że przegrali
kibice nie pozwolili na to, aby siatkarze się załamali i przywitali ich tłumnie
na warszawskim Okęciu. Przeglądając oficjalne facebook’owe profile zawodników
można zauważyć setki ciepłych słów kierowane do całej reprezentacji. Teraz
pozostaje nam tylko mocno wierzyć, że szczyt formy przyjdzie na zbliżające się
Mistrzostwa Europy, które odbędą się w Polsce i Danii. Miejmy nadzieję, że to
właśnie Polska sięgnie po najwyższy tytuł i na szyjach reprezentantów zawiśnie
najcenniejszy krążek.
Tak wyglądał mój pierwszy artykuł napisany specjalnie dla czassiatkowki.pl/
Będzie dobrze, musi być. Andrea to fachowiec, wie co robić, a my mu ufamy (no może nie wszyscy). Mam tylko takie jedno małe pytanie w związku z Anastasim, czy ty też uważasz, że powinien odejść?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do siebie,
camilla. ♥
[przeszlosc-nie-zniknie.blogspot.com]
[ponowne-spotkanie.blogspot.com]
Nie ! Andrea to jeden z najlepszych szkoleniowców jakiego pamiętam ! ;)
Usuń