Witajcie ! :)
Na wstępie.. Znowu przepraszam, że tak dawno tu nikt nie pisał, ale takie krótkie wiadomości łatwiej jest pisać na Facebook'u, a coś takiego jak to łatwiej jest na blogu. I tak pozostanie :)
Chciałabym się z Wami podzielić moimi odczuciami po wczorajszym meczu.
Wszystko zaczęło się od tego, że musiałam znaleźć osobę, która odebrałaby mi bilety z hali. Znalazłam Martę (za co bardzo jej dziękuję!), bilety odebrała mi w czwartek. Iiii zaczęło się wielkie odliczanie ! Odliczałam, aż przyszedł piątek (dzień przed meczem). Zrobiłam plakat, wydrukowałam zdjęcie do akcji (SSK), naszykowałam się. Wreszcie po całym dniu pracy położyłam się spać. Niestety długo dane mi spać nie było-tuż przed 8 obudziłam się, a raczej to chyba ta adrenalina mnie obudziła. 11:47 wyjechaliśmy z Kalisza. Droga była okropna ! Podróż, która miała trwać niecałe 1,5h trwała prawie 2 ! :)Ale nie ważne ! Ważne, że dojechaliśmy na czas. Przed halą byliśmy na godzinę przed meczem ! Wchodzimy do środka, a tam hala prawie pusta. Myślę sobie, dobra, może za chwilę będzie ich więcej. Czekam, czekam i doczekać się nie mogę. Wspomnieli nawet, że na Podpromiu na pół godziny przed meczem jest hala pełna i, że są rozczarowani.Wreszcie się mecz zaczyna. I teraz meczu Wam nie opiszę, bo po pierwsze pewnie sami oglądaliście, a po drugie to tego nie da się opisać ! Po meczu oczywiście zostałam i dostawałam się do siatkarzy. Chcąc zrobić jak najwięcej zdjęć do akcji nie dawałam za wygraną i uporczywie czekałam. Złapałam 4 siatkarzy, ale jeden z nich odmówił zrobienia zdjęcia z kartką (oczywiście nie mam Mu tego za złe, o nie!), do nich doszli jeszcze Katarzyna Malinowska i Ryszard Bosek. Ja jestem bardzo zadowolona ! Mimo tego, że nasza drużyna przegrała mecz bardzo mi się podobał ! Jestem dumna z kibiców Resovii (z graczy oczywiście też !) :)
Teraz Wam pokażę kilka fotek (nie spodziewajcie się ich nie wiadomo jakich, bo cyfrówka umówmy się nie robi zdjęć jak lustrzanka).
niedziela, 10 listopada 2013
niedziela, 15 września 2013
"Marzenia się spełniają"- historia Marcina
Marcin Łukaszek, może o Nim czytaliście w tekście Pani Kasi Grzyb, może o Nim gdzieś już słyszeliście, postanowił opisać swoją historię.
Marcin Łukaszek jest członkiem Stowarzyszenia "TAK Życiu". Od urodzenia porusza się za pomocą wózka inwalidzkiego (cierpi na mózgowe porażenie dziecięce). Mimo ograniczeń związanych z chorobą nie brakuje Mu pogody ducha i pasji. Jedną z nich jest siatkówka, zarówno w wydaniu reprezentacyjnym jak i klubowym.
"Około 3 lata temu moim sercem klubowego kibica 'zawładnęła" Asseco Resovia Rzeszów. Od tamtej pory marzyłem, aby móc zobaczyć 'naszych' Mistrzów Polski "on live" lub też zdobyć gadżet z autografem któregoś z graczy. Teraz wiem, że warto być cierpliwym, no marzenia się spełniają ! :)
Chciałbym się w tym miejscu podzielićpewnym zdarzeniem i znajomością. Zacznę od początku ...
Będąc od ponad 20 lat w Stowarzyszeniu, doszedłem do wniosku, że powinienem coś dać od siebie tej 'rodzinie' jaką tu tworzymy, a nie tylko czerpać z niej dobro w postaci wycieczek, rekolekcji, imprez integracyjnych, itp. W mojej głowie pełnej szalonych pomysłów 'zakiełkowała' myśl, aby poprosić o wsparcie finansowe naszej organizacji panią Katarzynę Grzyb (żonę rzeszowskiego siatkarza Wojciecha Grzyba). Odpowiedź na moje zapytanie była pozytywna, owocem tego była aukcja charytatywna oryginalnej koszulki z autografem zawodnika z meczu siatkarskiej LM z ubiegłego sezonu. Dochód z akcji zasilił konto naszej fundacji. Aukcja pojawił się w serwisie internetowym allegro.pl na przełomie czerwca i lipca tego roku. Pani Kasia- absolwentka oligofrenopedagogiki Warmiśko- Mazurskiego Uniwersytetu w Olsztynie, autorka tomiku wierszy "Emocjany Wybrane" to prawdziwy anioł w ludzkim wcieleniu i mimo wysoko zaawansowanego stanu błogosławionego wykazała bardzo duże zaangażowanie przy tworzeniu aukcji. Służyła wsparciem w każdej sytuacji, dodawała mi wiary, potwierdzała, że moje działania mają sens. Za co Jej teraz dziękuję :) Państwo Grzyb oprócz daru w postaci gadżetu postanowili wspierać 'nas' wpłacając co miesiąc dowolną kwotę. Składam na ich ręce podziękowania za pomoc materialną zarówno w imieniu swoim jak i zarządu. W dzisiejszym świcie to rzadkość, aby dwoje utalentowanych ludzi okazało tak wielkie serca dla słabszych i potrzebujących. Ciśnie mi się na usta cytat błogosławionego Jana Pawła II "Człowiek jest wielki nie przez to co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi".
Jednak największą radością i zaskoczeniem było dla mnie to, co wydarzyło się po zakończeniu aukcji. Dostałem wiadomość od Pani Kasi z informacją, że osoba, która zlicytowała koszulkę (rzeszowianka) zdecydowała, aby koszulka z autografem Mistrza powędrowała w moje ręce. Pani Ewelino dziękuję, teraz i ja mogę się cieszyć tym cennym gadżetem. Radość i łzy szczęścia były tym większe, iż sam Mistrz Polski chciał mi ją wręczyć osobiście. Długo nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście i w to, że jedno z moich marzeń właśnie się spełni. Spotkanie miało miejsce w dniu 29.07 br. w strzyżowskich ogródkach jordanowskich. Było gorąco :) na zewnątrz ponad trzydziestostopniowe upały, ja sam także 'płynąłem' wtedy z emocji, które niosło ze sobą spotkanie z siatkarzem mojej ulubionej Asseco Resovii, lub swojsko Sovi. Fotografie zrobione z Mistrzem oraz krótka pogawędka na długo zostaną w mej pamięci.
Piszę ten artykuł, bo chciałem się podzielić z Państwem moją radością i szczęściem. To rzadkość spotkać ludzi, którzy tak bezinteresownie dzielą się z innymi tym co mają i nie są zapatrzeni tylko na siebie. Bardzo trafny będzie tu cytat, który niedawno przytoczyła moja niepełnosprawna koleżanka czy przyjaciółka: 'Szanuj ludzi, którzy zawsze znajdą dla Ciebie czas w swoim napiętym grafiku. Kochaj tych, którzy nawet nie myślą o grafiku, gdy dowiedzą się, że ich potrzebujesz".
Dziękujemy Pani Kasi i Panu Wojtkowi za wielki serca i czas poświęcony dla nas- osób niepełnosprawnych, wcale nie gorszych od zdrowych śmiertelników.A wcale nie gorszych kibiców...
Świeżo 'upieczonej mamie', Pani Kasi i jej maleństwu życzę dużo zdrowia, błogosławieństwa bożego, Panu Wojtkowi samych sukcesów sportowych jego drużyny w obronie złotego krążka o Mistrzostwo Polski oraz Lidze Mistrzów w nadchodzącym sezonie, samych zwycięstw.
My, kibice trzymamy kciuki. MISTRZ, MISTRZ RESOVIA !!!"
Teraz moja prośba do Was:
jeśli macie zbędny siatkarski gadżet czy autograf i chcecie pomóc, możecie oddać go na aukcję. Oczywiście cały dochód zostanie przekazany na Stowarzyszenie "TAK Życiu".
Możecie również pomóc finansowo, przelewając dowolną kwotę na nr konta:
BANK PEKAO S.A. II ODDZIAŁ W RZESZOWIE
69124026141111000039593485
W razie pytań proszę pisać do nas wiadomości prywatne ! Chętnie odpowiemy na nurtujące Was pytania ! :)
Marcin Łukaszek jest członkiem Stowarzyszenia "TAK Życiu". Od urodzenia porusza się za pomocą wózka inwalidzkiego (cierpi na mózgowe porażenie dziecięce). Mimo ograniczeń związanych z chorobą nie brakuje Mu pogody ducha i pasji. Jedną z nich jest siatkówka, zarówno w wydaniu reprezentacyjnym jak i klubowym.
"Około 3 lata temu moim sercem klubowego kibica 'zawładnęła" Asseco Resovia Rzeszów. Od tamtej pory marzyłem, aby móc zobaczyć 'naszych' Mistrzów Polski "on live" lub też zdobyć gadżet z autografem któregoś z graczy. Teraz wiem, że warto być cierpliwym, no marzenia się spełniają ! :)
Chciałbym się w tym miejscu podzielićpewnym zdarzeniem i znajomością. Zacznę od początku ...
Będąc od ponad 20 lat w Stowarzyszeniu, doszedłem do wniosku, że powinienem coś dać od siebie tej 'rodzinie' jaką tu tworzymy, a nie tylko czerpać z niej dobro w postaci wycieczek, rekolekcji, imprez integracyjnych, itp. W mojej głowie pełnej szalonych pomysłów 'zakiełkowała' myśl, aby poprosić o wsparcie finansowe naszej organizacji panią Katarzynę Grzyb (żonę rzeszowskiego siatkarza Wojciecha Grzyba). Odpowiedź na moje zapytanie była pozytywna, owocem tego była aukcja charytatywna oryginalnej koszulki z autografem zawodnika z meczu siatkarskiej LM z ubiegłego sezonu. Dochód z akcji zasilił konto naszej fundacji. Aukcja pojawił się w serwisie internetowym allegro.pl na przełomie czerwca i lipca tego roku. Pani Kasia- absolwentka oligofrenopedagogiki Warmiśko- Mazurskiego Uniwersytetu w Olsztynie, autorka tomiku wierszy "Emocjany Wybrane" to prawdziwy anioł w ludzkim wcieleniu i mimo wysoko zaawansowanego stanu błogosławionego wykazała bardzo duże zaangażowanie przy tworzeniu aukcji. Służyła wsparciem w każdej sytuacji, dodawała mi wiary, potwierdzała, że moje działania mają sens. Za co Jej teraz dziękuję :) Państwo Grzyb oprócz daru w postaci gadżetu postanowili wspierać 'nas' wpłacając co miesiąc dowolną kwotę. Składam na ich ręce podziękowania za pomoc materialną zarówno w imieniu swoim jak i zarządu. W dzisiejszym świcie to rzadkość, aby dwoje utalentowanych ludzi okazało tak wielkie serca dla słabszych i potrzebujących. Ciśnie mi się na usta cytat błogosławionego Jana Pawła II "Człowiek jest wielki nie przez to co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi".
Jednak największą radością i zaskoczeniem było dla mnie to, co wydarzyło się po zakończeniu aukcji. Dostałem wiadomość od Pani Kasi z informacją, że osoba, która zlicytowała koszulkę (rzeszowianka) zdecydowała, aby koszulka z autografem Mistrza powędrowała w moje ręce. Pani Ewelino dziękuję, teraz i ja mogę się cieszyć tym cennym gadżetem. Radość i łzy szczęścia były tym większe, iż sam Mistrz Polski chciał mi ją wręczyć osobiście. Długo nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście i w to, że jedno z moich marzeń właśnie się spełni. Spotkanie miało miejsce w dniu 29.07 br. w strzyżowskich ogródkach jordanowskich. Było gorąco :) na zewnątrz ponad trzydziestostopniowe upały, ja sam także 'płynąłem' wtedy z emocji, które niosło ze sobą spotkanie z siatkarzem mojej ulubionej Asseco Resovii, lub swojsko Sovi. Fotografie zrobione z Mistrzem oraz krótka pogawędka na długo zostaną w mej pamięci.
Piszę ten artykuł, bo chciałem się podzielić z Państwem moją radością i szczęściem. To rzadkość spotkać ludzi, którzy tak bezinteresownie dzielą się z innymi tym co mają i nie są zapatrzeni tylko na siebie. Bardzo trafny będzie tu cytat, który niedawno przytoczyła moja niepełnosprawna koleżanka czy przyjaciółka: 'Szanuj ludzi, którzy zawsze znajdą dla Ciebie czas w swoim napiętym grafiku. Kochaj tych, którzy nawet nie myślą o grafiku, gdy dowiedzą się, że ich potrzebujesz".
Dziękujemy Pani Kasi i Panu Wojtkowi za wielki serca i czas poświęcony dla nas- osób niepełnosprawnych, wcale nie gorszych od zdrowych śmiertelników.A wcale nie gorszych kibiców...
Świeżo 'upieczonej mamie', Pani Kasi i jej maleństwu życzę dużo zdrowia, błogosławieństwa bożego, Panu Wojtkowi samych sukcesów sportowych jego drużyny w obronie złotego krążka o Mistrzostwo Polski oraz Lidze Mistrzów w nadchodzącym sezonie, samych zwycięstw.
My, kibice trzymamy kciuki. MISTRZ, MISTRZ RESOVIA !!!"
Teraz moja prośba do Was:
jeśli macie zbędny siatkarski gadżet czy autograf i chcecie pomóc, możecie oddać go na aukcję. Oczywiście cały dochód zostanie przekazany na Stowarzyszenie "TAK Życiu".
Możecie również pomóc finansowo, przelewając dowolną kwotę na nr konta:
BANK PEKAO S.A. II ODDZIAŁ W RZESZOWIE
69124026141111000039593485
W razie pytań proszę pisać do nas wiadomości prywatne ! Chętnie odpowiemy na nurtujące Was pytania ! :)
piątek, 30 sierpnia 2013
Marzenia, które stały się rzeczywistością
Witajcie !
Wczoraj o godzinie 11:30 rejsem nr 571 grupa 23-osobowa wyruszyła do Belgradu !
W niedzielę przed 23 dojechałam do Warszawy. Ten wyjazd miał być fajnym zakończeniem wakacji. Nikt nie spodziewał się tego, że podczas pobytu u wujków spełnię swoje marzenia !
We wtorek Karolina w pewnej grupie na Facebook'u spytała czy ktoś idzie w czwartek na lotnisko. Najpierw nie wiedziałam o co chodzi, bo to ja :D Ale gdy tylko Karolina mi wszystko wyjaśniła od razu postanowiłam, że takiej okazji nie przegapię ! Niestety nie znana była godzina. Na szczęście mój wujek pracuje na Okęciu i wszystko mi sprawdził. W środę dostałam SMSa o treści: "Czwartek 11:30, rejs nr 571, grupa 23-osobowa. Bądź o 9-tej :)". Na szczęście środa mi szybko zleciała na spotkaniach ze znajomymi. Czwartek. Budzik dzwoni o 6:45, żebym się nie spóźniła. Wstałam, ubrałam się itp. Kuzyn już nie spał i chciał jechać ze mną. Młody wziął piłkę, ja wzięłam zeszyt i aparat i w drogę ! Mieliśmy jechać autobusem o 7:37, oczywiście się spóźniliśmy, następny 7:51 i... tez się spóźniliśmy.. Odjechał nam z przed nosa. Kolejny o 8:03.. Czekamy, nie ruszamy się z przystanku :) W końcu nadjeżdża autobus 504. Wsiadamy, zajmujemy miejsca. Jedziemy nim 30 min, wysiadamy, przechodzimy kładką na drugą stronę, chwilę czekamy i nadjeżdża autobus 188. Wsiadamy jedziemy 20 min. Na lotnisku byliśmy 8:58. Ruszyliśmy do toalety. Zrobione co trzeba i wracamy. Z daleka widać czerwoną koszulkę. Podchodzimy bliżej i patrzę, a to Drzyzga. Boimy się do Niego podejść, On cały czas się przemieszcza, my za nim, On zrobił nawrotkę,a my tego nie zauważyliśmy i wpadł na Kacpra, ehhh. W końcu odważyliśmy się, podeszliśmy i poprosiliśmy o autograf i o zdjęcie. W chwilę później doszły do nas Ania i Karolina. Teraz razem oczekiwaliśmy reszty. Młody po jakimś czasie mówi: Kurek. Ja odwracam się, szukam, a Bartka ani śladu. Kacper zrobił nas w konia. Mówię: Ey to będzie mój pierwszy raz z Nimi, a dziewczyna zaczęły się śmiać, nie wiadomo czemu. Po chwili znowu krzyczy Kurek. Tym razem się nie odwracam, czekam na reakcję dziewczyn. Na ich twarzach pojawił się uśmiech, co znaczy, że Bartek faktycznie pojawił się na lotnisku. Podchodzimy, prosimy o autograf i zdjęcie. Podczas, gdy podpisywał Kacprowi piłkę zaczęłam składać Mu życzenia. Kurczę, nie wiecie ile radości Mu to sprawiło. Go to naprawdę cieszyło. Ciszyło Go to, że kibice pamiętają, że ani na chwilę nie dają o sobie zapomnieć. Podziękował i odszedł do Fabiana. Później zaczęli wchodzić inni. I po kolei do każdego podchodziliśmy z tą samą prośbą, z prośbą o zdjęcie i autograf. Na szczęście żaden z Siatkarzy nie miał z tym większego problemu, ba żadnego nie mieli ! Nadeszła kolej na Zbyszka. Podchodzę i pytam się o to samo, standardowo. Ręce mi się trzęsą cały czas, serce dygoce, ja cała czerwona na twarzy. Mówię: Boże, jak mi się ręce trzęsą. Usłyszawszy to zaczął mnie uspokajać. Odezwałam się do Niego: Pan mi wybaczy, a On takie: luuuz. Myślałam, że zaraz padnę na zawał. Cały czas oczekujemy Andrei, zarówno Anastasiego jak i Gardiniego. W końcu idą. Podchodzę do Gardiniego i mówię: "Excuse me! Can I take photo with you ?" Odpowiedział: "No problem" Ale młody się wepchnął z piłką do podpisu. No to najpierw autografy. Później niewiele myśląc mówię: "I jeszcze photo". Boże jaka siara, myślę, a Andrea mówi: photo, photo. No i robimy sobie zdjęcie, ale Kacper wepchnął się w obiektyw i najpierw zrobiłam sobie z młodym i z Andreą, a później z samy Gardini. On taki coś mówi: 2 zdjęcia ?, ja Mu odpowiadam, że tak. Po zdjęciu dziękuję i On tez powiedział "dziękuję". Później nadeszła kolej na Anastasiego. Robimy zdjęcie, bierzemy autograf i idziemy do Giovanni'ego. Tradycyjnie fotka+autograf. Na samym końcu idzie Pit. Oczywiście zdjęcie + podpis. Gdy już stwierdziliśmy, że to wszyscy wyszliśmy z lotniska i poszliśmy na autobus. I z powrotem godzinna przeprawa autobusami. No, ale to już było nie ważne ! Ważne, że spełniłam marzenie, że spotkałam swoich idoli. Nie ważna jak wyszłam na zdjęciach, ważne z kim. W tamtej chwili prawie nic się nie liczyło. Liczyły się tylko moje marzenia. Ręce dalej się trzęsły, serce nie mogło się uspokoić. Aż dziwię się, że się nie popłakałam.
Wczoraj o godzinie 11:30 rejsem nr 571 grupa 23-osobowa wyruszyła do Belgradu !
W niedzielę przed 23 dojechałam do Warszawy. Ten wyjazd miał być fajnym zakończeniem wakacji. Nikt nie spodziewał się tego, że podczas pobytu u wujków spełnię swoje marzenia !
We wtorek Karolina w pewnej grupie na Facebook'u spytała czy ktoś idzie w czwartek na lotnisko. Najpierw nie wiedziałam o co chodzi, bo to ja :D Ale gdy tylko Karolina mi wszystko wyjaśniła od razu postanowiłam, że takiej okazji nie przegapię ! Niestety nie znana była godzina. Na szczęście mój wujek pracuje na Okęciu i wszystko mi sprawdził. W środę dostałam SMSa o treści: "Czwartek 11:30, rejs nr 571, grupa 23-osobowa. Bądź o 9-tej :)". Na szczęście środa mi szybko zleciała na spotkaniach ze znajomymi. Czwartek. Budzik dzwoni o 6:45, żebym się nie spóźniła. Wstałam, ubrałam się itp. Kuzyn już nie spał i chciał jechać ze mną. Młody wziął piłkę, ja wzięłam zeszyt i aparat i w drogę ! Mieliśmy jechać autobusem o 7:37, oczywiście się spóźniliśmy, następny 7:51 i... tez się spóźniliśmy.. Odjechał nam z przed nosa. Kolejny o 8:03.. Czekamy, nie ruszamy się z przystanku :) W końcu nadjeżdża autobus 504. Wsiadamy, zajmujemy miejsca. Jedziemy nim 30 min, wysiadamy, przechodzimy kładką na drugą stronę, chwilę czekamy i nadjeżdża autobus 188. Wsiadamy jedziemy 20 min. Na lotnisku byliśmy 8:58. Ruszyliśmy do toalety. Zrobione co trzeba i wracamy. Z daleka widać czerwoną koszulkę. Podchodzimy bliżej i patrzę, a to Drzyzga. Boimy się do Niego podejść, On cały czas się przemieszcza, my za nim, On zrobił nawrotkę,a my tego nie zauważyliśmy i wpadł na Kacpra, ehhh. W końcu odważyliśmy się, podeszliśmy i poprosiliśmy o autograf i o zdjęcie. W chwilę później doszły do nas Ania i Karolina. Teraz razem oczekiwaliśmy reszty. Młody po jakimś czasie mówi: Kurek. Ja odwracam się, szukam, a Bartka ani śladu. Kacper zrobił nas w konia. Mówię: Ey to będzie mój pierwszy raz z Nimi, a dziewczyna zaczęły się śmiać, nie wiadomo czemu. Po chwili znowu krzyczy Kurek. Tym razem się nie odwracam, czekam na reakcję dziewczyn. Na ich twarzach pojawił się uśmiech, co znaczy, że Bartek faktycznie pojawił się na lotnisku. Podchodzimy, prosimy o autograf i zdjęcie. Podczas, gdy podpisywał Kacprowi piłkę zaczęłam składać Mu życzenia. Kurczę, nie wiecie ile radości Mu to sprawiło. Go to naprawdę cieszyło. Ciszyło Go to, że kibice pamiętają, że ani na chwilę nie dają o sobie zapomnieć. Podziękował i odszedł do Fabiana. Później zaczęli wchodzić inni. I po kolei do każdego podchodziliśmy z tą samą prośbą, z prośbą o zdjęcie i autograf. Na szczęście żaden z Siatkarzy nie miał z tym większego problemu, ba żadnego nie mieli ! Nadeszła kolej na Zbyszka. Podchodzę i pytam się o to samo, standardowo. Ręce mi się trzęsą cały czas, serce dygoce, ja cała czerwona na twarzy. Mówię: Boże, jak mi się ręce trzęsą. Usłyszawszy to zaczął mnie uspokajać. Odezwałam się do Niego: Pan mi wybaczy, a On takie: luuuz. Myślałam, że zaraz padnę na zawał. Cały czas oczekujemy Andrei, zarówno Anastasiego jak i Gardiniego. W końcu idą. Podchodzę do Gardiniego i mówię: "Excuse me! Can I take photo with you ?" Odpowiedział: "No problem" Ale młody się wepchnął z piłką do podpisu. No to najpierw autografy. Później niewiele myśląc mówię: "I jeszcze photo". Boże jaka siara, myślę, a Andrea mówi: photo, photo. No i robimy sobie zdjęcie, ale Kacper wepchnął się w obiektyw i najpierw zrobiłam sobie z młodym i z Andreą, a później z samy Gardini. On taki coś mówi: 2 zdjęcia ?, ja Mu odpowiadam, że tak. Po zdjęciu dziękuję i On tez powiedział "dziękuję". Później nadeszła kolej na Anastasiego. Robimy zdjęcie, bierzemy autograf i idziemy do Giovanni'ego. Tradycyjnie fotka+autograf. Na samym końcu idzie Pit. Oczywiście zdjęcie + podpis. Gdy już stwierdziliśmy, że to wszyscy wyszliśmy z lotniska i poszliśmy na autobus. I z powrotem godzinna przeprawa autobusami. No, ale to już było nie ważne ! Ważne, że spełniłam marzenie, że spotkałam swoich idoli. Nie ważna jak wyszłam na zdjęciach, ważne z kim. W tamtej chwili prawie nic się nie liczyło. Liczyły się tylko moje marzenia. Ręce dalej się trzęsły, serce nie mogło się uspokoić. Aż dziwię się, że się nie popłakałam.
środa, 21 sierpnia 2013
Najdłuższa lista kibiców Asseco- o co chodzi ?
Cześć wszystkim ! :)
Wakacje się powoli kończą, zbliża się rok szkolny i .. PlusLiga :)
Po zdobyciu tytułu Mistrza Polski dziękowaliśmy chłopakom za grę, teraz stwórzmy.. najdłuższą listę kibiców Asseco Resovii Rzeszów !
Ja stworzę z Waszych imion, nazwisk i miejscowości taką jakby księgę i wyślę ją prosto do Rzeszowa ! ;)
Do tego dojdą może jakieś życzenia motywujące.. Zobaczymy :)
Mam nadzieję, że razem nam się uda ! :)
Wydarzenie na Facebook'u <KLIK>
Jeżeli chcecie dołączyć swoje zdjęcie (najlepiej 5x7,5 cm) to wysyłajcie je na adres:
Administracja RRNM
ul. Nowy Świat 15-17/29
62-800 Kalisz
Wakacje się powoli kończą, zbliża się rok szkolny i .. PlusLiga :)
Po zdobyciu tytułu Mistrza Polski dziękowaliśmy chłopakom za grę, teraz stwórzmy.. najdłuższą listę kibiców Asseco Resovii Rzeszów !
Ja stworzę z Waszych imion, nazwisk i miejscowości taką jakby księgę i wyślę ją prosto do Rzeszowa ! ;)
Do tego dojdą może jakieś życzenia motywujące.. Zobaczymy :)
Mam nadzieję, że razem nam się uda ! :)
Wydarzenie na Facebook'u <KLIK>
Jeżeli chcecie dołączyć swoje zdjęcie (najlepiej 5x7,5 cm) to wysyłajcie je na adres:
Administracja RRNM
ul. Nowy Świat 15-17/29
62-800 Kalisz
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Być z nami na bieżąco-krok po kroku :)
Uwaga !
Wczoraj poprosiłam Was o to, żebyście polubili zdjęcie Zbyszka. Miało to swój cel... Mianowicie sprawdzenia do ilu osób docierają nasze posty. Niestety nie docierają one do wszystkich, dlatego mam do Was jeszcze jedną prośbę.
Wejdźcie na nasz profil, najedźcie na przycisk "Lubisz to", kliknij później: "Pokaż w aktualnościach" (jak na zdj. poniżej)
Następnie najedź ponownie na przycisk "Lubisz to", później kliknij "Ustawienia" (jak na zdj. poniżej):
Wczoraj poprosiłam Was o to, żebyście polubili zdjęcie Zbyszka. Miało to swój cel... Mianowicie sprawdzenia do ilu osób docierają nasze posty. Niestety nie docierają one do wszystkich, dlatego mam do Was jeszcze jedną prośbę.
Wejdźcie na nasz profil, najedźcie na przycisk "Lubisz to", kliknij później: "Pokaż w aktualnościach" (jak na zdj. poniżej)
Następnie najedź ponownie na przycisk "Lubisz to", później kliknij "Ustawienia" (jak na zdj. poniżej):
Na samym końcu klikasz "Wszystkie zdarzenia" i tym sposobem będziesz z nami cały czas na bieżąco i nie opuścisz żadnego postu ! :)
Mam nadzieję, że Wam sie to do czegoś przyda :)
sobota, 27 lipca 2013
Dupy, Draże i Siatkarze
Na pierwszy ogień poszła strona: Dupy, Draże i Siatkarze. Administratorami jest 2 nastolatków: Natalia i Kacper. Byłam pewna, że administratorzy tak prestiżowej strony o siatkówce nie będą chcieli udzielić nam wywiadu. Na szczęście spotkała mnie miła niespodzianka, a Natalia i Kacper okazali się niezwykle miłymi ludźmi. Bardzo Im dziękuję, za poświęcony czas !
Martyna: Co się zainspirowało do założenia właśnie tej strony ?
Natalia: Nie ja zakładałam stronę tylko Kacper. Ja prowadzę ją odkąd przekroczyła 300 like, bo wcześnie zajmowałam się FC Igły.
Kacper: Do założenia własnie strony zainspirowali mnie sami siatkarze, chciałem rozwijać się w dziedzinie siatkówki, a nie tylko siedzieć bezczynie przed komputerem.
M: Dlaczego właśnie siatkówka ?
N: To sposób na wszystko. Dosłownie na wszystko. Lek na całe zło można powiedzieć.
K: W wieku 12 lat tato zaprowadził mnie na trening lokalnego zespołu i tak już zostałem.
M: Trenujesz czy tylko oglądasz siatkówkę ?
N: Trenowałam, ale teraz tylko siedzę przed TV.
K: W tym roku po 3 letniej przerwie chciałbym wrócić do trenowania w AZSie Politechnika Rzeszowska.
M: Czy jest jeszcze jakiś sport, którym się interesujesz ?
N: Jasne ! Tenis zawsze i o każdej porze. No i jeszcze Djoković gra... albo Jerzym, mmm! HAHA
K: Lubię oglądać piłkę nożną, ale tylko zagraniczną haha ;)
M: Jaki jest Twój siatkarski autorytet ?
N: Bartek Kurek.
K: Zdecydowanie Igła.
M: Czy byłaś/byłeś na jakimś meczu (siatkówki oczywiście) ? Jeżeli tak to jakie emocje Ci towarzyszyły ?
N: Byłam na wielu, emocje za każdym razem wielkie. Masa ludzi, zdarte gardła. Wszystko co najlepsze.
K: Często jestem na meczach, mieszkam w Rzeszowie, gdzie chodzenie na mecze to sama przyjemność!
M: Swoją przyszłość wiążesz z siatkówką czy raczej z czymś innym ?
N: Przyszłość pokaże... co dalej.
K: Chciałbym ją związać z siatkówką, ale zobaczymy jak to się potoczy. ;)
M: Czy uważasz, że siatkówka mogłaby być sportem narodowym numer 1 w Polsce ?
N: Mogłaby być, gdyby nie wszechobecna piłka nożna.
K: Powinna być !
M: Jakiemu klubowi kibicujesz i dlaczego właśnie ten ?
N: PGE Skra Bełchatów. No proste. Mam od urodzenia żółto-czarne serce i krew zresztą też żółto-czarną.
K: Asseco Resovia Rzeszów, moje rodzinne miasto też znajduje się w woj. podkarpacki i kibicowanie lokalnej drużynie to obowiązek.
M: Co sądzisz o 'hotkach' i 'sezonowcach' ?
N: Nie chce mi się nic na ten temat mówić, bo pewnie też byłam kiedyś hotką. Każdy w głębi jest. :)
K: Przyzwyczaiłem się, można się z nich pośmiać. :)
Bardzo dziękujemy i zapraszamy na DDiS ! ;)
Martyna: Co się zainspirowało do założenia właśnie tej strony ?
Natalia: Nie ja zakładałam stronę tylko Kacper. Ja prowadzę ją odkąd przekroczyła 300 like, bo wcześnie zajmowałam się FC Igły.
Kacper: Do założenia własnie strony zainspirowali mnie sami siatkarze, chciałem rozwijać się w dziedzinie siatkówki, a nie tylko siedzieć bezczynie przed komputerem.
M: Dlaczego właśnie siatkówka ?
N: To sposób na wszystko. Dosłownie na wszystko. Lek na całe zło można powiedzieć.
K: W wieku 12 lat tato zaprowadził mnie na trening lokalnego zespołu i tak już zostałem.
M: Trenujesz czy tylko oglądasz siatkówkę ?
N: Trenowałam, ale teraz tylko siedzę przed TV.
K: W tym roku po 3 letniej przerwie chciałbym wrócić do trenowania w AZSie Politechnika Rzeszowska.
M: Czy jest jeszcze jakiś sport, którym się interesujesz ?
N: Jasne ! Tenis zawsze i o każdej porze. No i jeszcze Djoković gra... albo Jerzym, mmm! HAHA
K: Lubię oglądać piłkę nożną, ale tylko zagraniczną haha ;)
M: Jaki jest Twój siatkarski autorytet ?
N: Bartek Kurek.
K: Zdecydowanie Igła.
M: Czy byłaś/byłeś na jakimś meczu (siatkówki oczywiście) ? Jeżeli tak to jakie emocje Ci towarzyszyły ?
N: Byłam na wielu, emocje za każdym razem wielkie. Masa ludzi, zdarte gardła. Wszystko co najlepsze.
K: Często jestem na meczach, mieszkam w Rzeszowie, gdzie chodzenie na mecze to sama przyjemność!
M: Swoją przyszłość wiążesz z siatkówką czy raczej z czymś innym ?
N: Przyszłość pokaże... co dalej.
K: Chciałbym ją związać z siatkówką, ale zobaczymy jak to się potoczy. ;)
M: Czy uważasz, że siatkówka mogłaby być sportem narodowym numer 1 w Polsce ?
N: Mogłaby być, gdyby nie wszechobecna piłka nożna.
K: Powinna być !
M: Jakiemu klubowi kibicujesz i dlaczego właśnie ten ?
N: PGE Skra Bełchatów. No proste. Mam od urodzenia żółto-czarne serce i krew zresztą też żółto-czarną.
K: Asseco Resovia Rzeszów, moje rodzinne miasto też znajduje się w woj. podkarpacki i kibicowanie lokalnej drużynie to obowiązek.
M: Co sądzisz o 'hotkach' i 'sezonowcach' ?
N: Nie chce mi się nic na ten temat mówić, bo pewnie też byłam kiedyś hotką. Każdy w głębi jest. :)
K: Przyzwyczaiłem się, można się z nich pośmiać. :)
Bardzo dziękujemy i zapraszamy na DDiS ! ;)
piątek, 26 lipca 2013
Katarzyna Grzyb - "Marzenia się spełniają"
Jest nam niezmiernie miło, ponieważ żona naszego (Resoviackiego) środkowego- Katarzyna Grzyb zgodziła się odpowiedzieć na kilka pytań. Pani Kasia jest niezwykle miłą osobą (ba ! Chyba jedną z najmilszych jakie znam!). Polecamy książkę napisaną przez Panią Grzyb- Emocjany Wybrane.
Martyna: Czy jest coś co różnic zwykłego mężczyznę od siatkarza (oczywiście oprócz wzrostu ;)) ?
Katarzyna: Biorąc pod uwagę wygląd zewnętrzny, to oprócz wysokiego wzrostu siatkarze mają również piękną budowę ciała (są pięknie umięsnieni!). :-)
M: Woli Pani oglądać mecz z trybun czy raczej z kanapy w domowym zaciszu ?
K: Oczywiście wolę oglądać mecz z trybun. Emocje przed telewizorem nie równają się z przeżyciami na żywo. Być na hali, brać czynny udział w dopingu, odczuwać adrenalinę i siatkarskie emocje na żywo- to jest piękne!
M: Czy siatkówka była przed tym jak poznała Pani Pana Grzyba ?
K: Zanim poznałam męża, nie interesowałam się siatkówką. Gdyby nie mąż-siatkarz myślę, że miałabym bardzo małe pojęcie o tym sporcie. :-)
M: Marzyła Pani o mężu siatkarzu ?
K: Nie, nigdy nie marzyłam o mężu siatkarzu. Marzyłam, aby mój przyszły mąż bardzo mnie kochał, był rodzinny, uczciwy, dobry, pracowity, wierny i z poczuciem humoru. I jak widać- marzenia się spełniają! ;-)
M: Jakie emocje towarzyszą Pani na meczach Resovii ?
K: Jest podekscytowanie, adrenalina, zdenerwowanie, wielka radość kiedy wygrywamy i zawiedzenia kiedy przegrywamy. Cała gama emocji!
M: Do Rzeszowa przybywa kilku nowych zawodników. Co sądzi Pani o transferach?
K: Nie mam swojego zdania na temat nowych transferów. Z ciekawością tylko czekam, żeby zobaczyć nowych zawodników w akcji.
M: Poza siatkówką i pisaniem ma Pani jeszcze jakieś pasje ?
K: Moją pasją jest również taniec. Ostatnio (zanim zaszłam w ciążę) trenowałam jazz i taniec współczesny w rzeszowskim zespole tanecznym SensDance.
M: Odliczacie Państwo dni do pierwszego meczu Asseco Resovii ?
K: Szczerze mówiąc jeszcze nie odliczamy dni do rozpoczęcia sezonu. Korzystamy z wakacji i spędzamy czas razem-rodzinnie. Maksymalnie wykorzystujemy urlop Wojtka. Teraz odliczamy dni, ale do mojego porodu. ;-)
M: Którego z siatkarzy (oprócz Pani męża) podziwia Pani najbardziej ?
K: Jestem lojalna wobec męża, zatem jest on jedynym siatkarzem jakiego podziwiam. ;-)
M: Miło spędziła Pani wakacje ? ;)
K: Właśnie wróciliśmy znad Jeziora Białego, gdzie spędziliśmy swój urlop. Mieliśmy piękną pogodę i wypoczęliśmy. Teraz czekamy na przyjście na świat nowego członka naszej rodziny. :-)
Państwa Grzyb bardzo serdecznie pozdrawiamy i życzymy duużo zdrowia zarówno maleństwu jak i pozostałym dzieciom, Pani Kasi i Panu Wojtkowi !
Dziękujemy, za poświęcony czas ! ;)
PS. Zapraszamy na stronę Miłości nie ma, jest Asseco Resovia, która jest autorem pytania piątego.
Martyna: Czy jest coś co różnic zwykłego mężczyznę od siatkarza (oczywiście oprócz wzrostu ;)) ?
Katarzyna: Biorąc pod uwagę wygląd zewnętrzny, to oprócz wysokiego wzrostu siatkarze mają również piękną budowę ciała (są pięknie umięsnieni!). :-)
M: Woli Pani oglądać mecz z trybun czy raczej z kanapy w domowym zaciszu ?
K: Oczywiście wolę oglądać mecz z trybun. Emocje przed telewizorem nie równają się z przeżyciami na żywo. Być na hali, brać czynny udział w dopingu, odczuwać adrenalinę i siatkarskie emocje na żywo- to jest piękne!
M: Czy siatkówka była przed tym jak poznała Pani Pana Grzyba ?
K: Zanim poznałam męża, nie interesowałam się siatkówką. Gdyby nie mąż-siatkarz myślę, że miałabym bardzo małe pojęcie o tym sporcie. :-)
M: Marzyła Pani o mężu siatkarzu ?
K: Nie, nigdy nie marzyłam o mężu siatkarzu. Marzyłam, aby mój przyszły mąż bardzo mnie kochał, był rodzinny, uczciwy, dobry, pracowity, wierny i z poczuciem humoru. I jak widać- marzenia się spełniają! ;-)
M: Jakie emocje towarzyszą Pani na meczach Resovii ?
K: Jest podekscytowanie, adrenalina, zdenerwowanie, wielka radość kiedy wygrywamy i zawiedzenia kiedy przegrywamy. Cała gama emocji!
M: Do Rzeszowa przybywa kilku nowych zawodników. Co sądzi Pani o transferach?
K: Nie mam swojego zdania na temat nowych transferów. Z ciekawością tylko czekam, żeby zobaczyć nowych zawodników w akcji.
M: Poza siatkówką i pisaniem ma Pani jeszcze jakieś pasje ?
K: Moją pasją jest również taniec. Ostatnio (zanim zaszłam w ciążę) trenowałam jazz i taniec współczesny w rzeszowskim zespole tanecznym SensDance.
M: Odliczacie Państwo dni do pierwszego meczu Asseco Resovii ?
K: Szczerze mówiąc jeszcze nie odliczamy dni do rozpoczęcia sezonu. Korzystamy z wakacji i spędzamy czas razem-rodzinnie. Maksymalnie wykorzystujemy urlop Wojtka. Teraz odliczamy dni, ale do mojego porodu. ;-)
M: Którego z siatkarzy (oprócz Pani męża) podziwia Pani najbardziej ?
K: Jestem lojalna wobec męża, zatem jest on jedynym siatkarzem jakiego podziwiam. ;-)
M: Miło spędziła Pani wakacje ? ;)
K: Właśnie wróciliśmy znad Jeziora Białego, gdzie spędziliśmy swój urlop. Mieliśmy piękną pogodę i wypoczęliśmy. Teraz czekamy na przyjście na świat nowego członka naszej rodziny. :-)
Państwa Grzyb bardzo serdecznie pozdrawiamy i życzymy duużo zdrowia zarówno maleństwu jak i pozostałym dzieciom, Pani Kasi i Panu Wojtkowi !
Dziękujemy, za poświęcony czas ! ;)
PS. Zapraszamy na stronę Miłości nie ma, jest Asseco Resovia, która jest autorem pytania piątego.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




