Transfery są
nieodłączoną częścią sportów drużynowych, ale nie tylko. To naturalne, że
zawodnicy niekiedy żegnają się z klubami, by móc rozwijać się w innych
drużynach lub ligach. Jednak w tym roku karuzela transferowa rozpoczęła się
dość szybko, zwłaszcza w przypadku Mistrza Polski, czyli Asseco Resovii
Rzeszów.
Jeszcze w trakcie
sezonu ligowego pojawiło się mnóstwo plotek m.in. dotyczących środkowego,
Piotrka Nowakowskiego. Jednak dopiero po zakończeniu wszystkie wiadomości
odnalazły swoje potwierdzenie wśród tego, co przekazywał nam, na bieżąco, klub.
Fani mogą się cieszyć z
wielu wiadomości, chociażby z tych, że kapitan, czyli Olieg Achrem, Paul Lotman,
Lukas Tichacek, Piotr Nowakowski i Jochen
Schöps postanowili pozostać w Rzeszowie i w kolejnych sezonach
reprezentować, dumnie, barwy podkarpackiego zespołu. Na pewno jest to
optymistyczna wiadomość, ale niestety, prócz tych, którzy pozostają, są też,
którzy odchodzą. Tego typu zmiany są także na porządku dziennym i nikogo nie
powinno to niepokoić.
Rozstania zawodników z
klubem nigdy nie są wesołe, zwłaszcza dla kibiców. Jednak każdy z nich
pozostanie na zawsze w pamięci kibiców, bo wraz z tymi, którzy pozostali,
tworzył kolektyw i doprowadził do złotego medalu. Po zakończeniu sezonu
przyszedł czas na rozstanie się z Maciejem Dobrowolskim, Nikolą Kovacević i Zbigniewem Bartmanem. Podejrzewam, że kibice zapamiętają jednak
bardziej odejście Maćka i Zbyszka. Dlaczego? Rozgrywający dowiedział się o tym,
podobno, z gazet, co na pewno nie było świadectwem dobrego wychowania. Z kolei
Bartman stwierdził najpierw, że klub nie podjął z nim rozmów, a kiedy okazało
się to prawdą, władze zdecydowały się, żeby podjąć próbę pozostawienia przy
sobie – bezskutecznie. Wychodzi na to, że polski atakujący już wcześniej miał
plany odejścia z zespołu i znalezienia nowego otoczenia dla siebie i możliwości
rozwoju swojej kariery.
Na nowych zawodników
nie było trzeba zbyt długo czekać. Najpierw zakontraktowany został młody i
utalentowany rozgrywający, Fabian
Drzyzga. W międzyczasie pojawiła się także informacja, która potem
sprawdziła się, że miejsce Bartman zajmie Dawid
Konarski. A dziś fani dowiedzieli się, że kolejny zagraniczny zawodnik
(także młody) będzie grał w rzeszowskim zespole – mowa oczywiście o Nikolayu Penchevie.
Jestem ciekawa, jak to
wszystko będzie funkcjonować. Czy mieszanka doświadczenia starszych zawodników
i energia młodych spowoduje, że podopieczni Andrzeja Kowala będą w stanie
zawojować coś nie tylko na polskich parkietach, ale także na tych europejskich?
Na to pytanie odpowiedź poznamy dopiero wtedy, gdy rozpoczną się rozgrywki
PlusLigi i Ligi Mistrzów.
źr. własne,
autor: Agnieszka Kaźmierska.
autor: Agnieszka Kaźmierska.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz